Artykuły / Referaty

powrót

Spotkania z tradycją cz. III - Katarzyna Sinkowska

Okres oczekiwania na nadejście lata rozpoczynały Zielone Świątki, obchodzone w siódmą niedzielę i poniedziałek po Wielkanocy. Mieszkańcy wsi zakończyli działania mające zapewnić obfite zbiory: dobry chów zwierząt. Demony wodne odegrały już swoją rolę w procesie wegetacji i należało oczyścić ziemię z istot nadprzyrodzonych. Palono ognie, zdobiono domy zielonymi gałązkami, przeciwko czarom stosowano zioła i jaja. Obsiane pola obchodzono w procesji z obrazami świętych i z chorągwiami śpiewając pieśni. W szczególny sposób przeżywali Zielone Świątki pasterze. Na Kujawach istniał zwyczaj wybierania króla lub królowej pasterzy. To dziecko, które pierwsze przygnało na pastwisko swoje krowy otrzymywało ten zaszczytny tytuł i koronę z kwiatów. Król lub królowa nie musieli robić nic przez cały rok. Jedną z krów przystrajano w wieniec z kwiatów i prowadzono do dziedzica (prawdopodobnie ze śpiewem). Musiał o­n odgadnąć, do którego gospodarza należy ta krowa. Jeżeli mu się to nie udało, pasterze otrzymywali poczęstunek. Następnie przenosili się do karczmy i zabawa trwała do rana. Uroczystość ku czci Najświętszego Sakramentu czyli Boże Ciało to także święto wywodzące się z tradycji ludowej. Obchodzone jest w drugi czwartek po Zielonych Świątkach i trwa całą oktawę. Kwiaty, brzózki i inne drzewa liściaste, którymi strojono ołtarze nabierały mocy. Zatykano je w zboże, kapustę w celu ochrony przed szkodnikami, burzą, gradem. Oktawa Bożego Ciała kończyła się wiciem wianków z nieparzystej liczby krążków. Na Kujawach było to 7 lub 9 krążków uplecionych z takich ziół jak: macierzanka, rozchodnik, mirta, rumianek, lubczyk, melisa, koniczyna, piołun, krwawnik. Krążki te (każdy z innego ziela) wiązano np. lipowym łykiem, a po poświęceniu wieszano nad oknem lub drzwiami chałupy, stajni lub obory. Miały o­ne moc odstraszającą (np. burzę) i uzdrawiającą (np. napary na choroby, dymem okadzano krowy). Gdy nadeszła najkrótsza noc w roku z 23 na 24 czerwca kończyło się długie wiosenne świętowanie, a zaczynał się nowy, zwyczajny czas. Ludzie na wsi gotowi byli do podjęcia pracy, ale musieli jeszcze ostatecznie wypędzić nieprzyjazne sobie istoty. Właśnie tej sobótkowej nocy, w wigilię św. Jana następowało oczyszczanie wody, zebrane wówczas zioła (łopian, bylica) miały szczególną moc leczniczą i magiczną. Tradycyjny obrzęd Sobótki nie jest praktykowany na Kujawach od wielu pokoleń. Żywo rozpowszechniony jest do dziś na Pałukach i Kaszubach. W tę niezwykłą noc śmiałkowie udawali się na poszukiwania kwiatu paproci, który mógł przynieść bogactwo, szczęście, dar przewidywania przyszłości i stawania się niewidzialnym, umiejętność leczenia ludzi i zwierząt. Młodzi ludzie spotykali się przy ogniskach, gdzie chłopcy skakali przez ogień, a dziewczęta tańczyły i śpiewały. Wierzono, że ogień i zebrane w tę noc zioła mają moc odpędzania złych duchów, które mogły zniszczyć dojrzewające zboże. Na Kujawach pozostały tylko niewielkie elementy obrzędu Sobótki – puszczanie wianków. W miejscowościach, w których jest staw lub rzeka, dziewczęta puszczają na wodę uplecione małe wianki z kwiatów ze świeczką. W którą stronę popłynie wianek, z tej zjawi się kawaler. Wraz z wigilią i dniem św. Jana kończyły się tzw. święta oczyszczające, a ludzie myśleli już o żniwach. Zaczynała się ciężka praca: „Na świętego Jana z kosą do siana”. W ludowym światopoglądzie praca nieodłącznie wiązała się z codziennością, okres świąteczny wykluczał wysiłek fizyczny. Tylko w zwykłym czasie ludzie mogli zbierać plony z sadów i pól, wypasać bydło. Dniem powszednim rządziły odwieczne reguły, np. pracę należało kończyć o zmierzchu, najlepsze dni do rozpoczynania prac w polu to wtorek i czwartek, czasami środa, piątek to dzień feralny, dzień powagi i postu. Gdy rozpoczynały się żniwa, kobiety i mężczyźni ubierali się czysto, zboża żęto poświęconymi sierpami i kosami. Pierwsze kłosy z pobłogosławionego pola układano na krzyż. Pracując żniwiarze posuwali się ze wschodu na zachód (od lewej do prawej strony pola) zgodnie z wędrówką słońca. Ze żniwami wiąże się zwyczaj zwany frycowe, wilk, wyzwolimy kosiarza (na Kujawach zaniechany po II wojnie światowej). Odbywał się o­n w pierwszą sobotę po zakończeniu kośby mieszanki, w czerwcu. Każdy młody mężczyzna, który pierwszy raz wychodził z kosą zostawał frycem lub wilkiem (zwrot ten funkcjonuje do dziś – płacić frycowe czyli wykupić się). Po podwieczorku, gdy pole było zżęte stawiano na polu drąg z czerwoną chorągiewką . Marszałek (doświadczony kosiarz) sprawdzał część pola skoszonego przez fryców, za niedokładną pracę okładał ich powrósłem ze słomy. Dziewczęta ubierały fryca w wianki z kwiatów, a jednego z nich przebierano za wilka okręcając go grochowinami. Cały orszak ze śpiewem i muzykantami wędrował pod dwór dziedzica lub najbogatszego gospodarza. Marszałek oznajmiał, że przyprowadził fryca lub wilka złapanego w zbożu. Potem przychodziła dziewczyna, na głowę fryca wkładała chustkę na znak, że go wykupuje. Dziedzic dawał poczęstunek: wódkę na całonocną zabawę. Pierwotnie wyzwoliny kosiarza odbywały się nie w obecności pana i wszystkich zebranych, tylko w karczmie gdzie wejście zagradzały wbite w drzwi kosy.
W zabawie uczestniczyli tylko mężczyźni. Fryca kładziono na drewnianą bronę i zadawano różne pytania o części kosy (np. co to jest strychołek – ostrzałka do kosy) lub czynności gospodarskie. Potem do izby wbiegała dziewczyna (wpuszczana przez jednego z kosiarzy) i rzucała pieniądze na wyzwolenie kosiarza. Zabawa trwała do rana. W ostatnią sobotę po zwiezieniu całego zboża odbywało się uroczyste zakończenie prac żniwnych i zbiorów plonów, na Kujawach zwane wieńcowym lub wieńcowym. Po zżęciu zbóż i ustawieniu snopów, jeden mały snopek z czterech rodzajów zboża ubierano kwiatami. Wieczorem ten ustrojony snopek, zwany pępkiem, niesiono przed dwór na znak, że w polu wszystko skoszone i zwiezione. Pan musiał pępek wykupić poczęstunkiem. Dopiero po zakończeniu wszystkich prac żniwnych urządzano wieńcowe. Dziewczęta i kobiety przygotowywały dwa wieńce z wszystkich gatunków zbóż, ustrojone kwiatami i trawami. Dwie przodownice wkładały te wieńce na głowy i orszak żniwiarzy i żniwiarek z muzyką i śpiewem szedł przed dwór. Pan odbierał wieńce, dziękował za zakończenie żniw i jako hasło do rozpoczęcia zabawy prosił do tańca jedną z przodownic. Żniwiarze, zaproszeni goście i rodzina dziedzica brali udział w tanecznej zabawie przez cało noc. Te opisane zwyczaje żniwne pochodzą z okresu, kiedy żniwiarze pracowali kosą, a dziewczęta i kobiety wiązały snopy. Wiele form zwyczajowych straciło już swoją aktualność, jednak współczesna wieś nie zrezygnowała z uroczystego zakończenia zbioru plonów, chociaż w innej, zmienionej formie.

Opracowała: Katarzyna Sinkowska