Uroczystości szkolne / Uroczystości szkolne 2016/2017

powrót

Wycieczka do Trójmiasta w dniach 25 – 26.05.2017 r.

Matury zakończone, na zewnątrz coraz cieplej, więc grupa uczniów z Kliniki Psychiatrii z gimnazjum i liceum, pod opieką nauczycieli szkoły szpitalnej i personelu medycznego, już tradycyjnie, wybrała się na dwudniową wycieczkę. Tym razem celem naszej podróży było Trójmiasto.

Wcześnie rano, już o 6.30, zebraliśmy się w klinice lekko zaspani, ale w świetnych humorach, bo pogoda, mimo niepokojących zapowiedzi, nadzwyczaj dopisała. Podróż minęła sprawnie i wkrótce po godzinie 10 dotarliśmy do Muzeum II Wojny Światowej. Bardzo inspirujący przewodnik z zapałem oprowadził nas po głośnym w ostatnim czasie, niedawno otwartym, muzeum. Rzeczywiście całość robiła niezwykłe wrażenie. Z każdą kolejną ekspozycją odczuwaliśmy grozę i atmosferę wszystkich etapów wojennych wydarzeń. Niesamowita autentyczność zgromadzonych eksponatów, klarowny przekaz, oddziaływały na wyobraźnię i ułatwiały zrozumienie mechanizmów, które doprowadziły do wybuchu II wojny światowej, poprowadziły przez wszystkie ważne wydarzenia tego czasu i kolejne lata już powojennej rzeczywistości. Z każdą salą, i każdym piętrem byliśmy coraz bardziej wyciszeni, porażeni skalą tragedii, która dotknęła cały świat.

Trzy godziny, które zaplanowaliśmy na zwiedzanie muzeum okazały się niewystarczające i z lekkim "poślizgiem", po zjedzeniu pysznego obiadu w Sfinxie, udaliśmy się na spacer po Starym Mieście. Gdańskie ulice zachwyciły nas jak chyba większość zwiedzających. Łatwo w tłumie turystów było się zgubić, co prawie jednemu z nas się udało. Całe szczęście sokoli wzrok i szósty zmysł wychowawców wyłapywały maruderów próbujących robić zakupy w ulicznych kramach lub po prostu usiłujących dokładniej poznać mniej znane oblicze Gdańska.

Kolejnym punktem programu był spacer po ZOO. Dotarliśmy tam praktycznie przed zamknięciem. Wdzięk i urok osobisty całej grupy sprawił, że wyrażono zgodę na zwiedzanie zoo praktycznie tylko przez nas. Spokój i nastrój relaksu po gwarnym dniu, oraz możliwość zobaczenia ogrodu "od kuchni" pozwoliły i nam poczuć się częścią przyrody. Szczególnie przypadły wszystkim do serca obserwacje udających się na odpoczynek szympansów.

W dobrych nastrojach, po zjedzeniu kolacji w Mc`Donaldzie zajechaliśmy na nocleg do stanicy harcerskiej w Gdyni. Położony na klifie, z dala od gwaru miasta, w otoczeniu zieleni i bezpośrednim sąsiedztwie morza, pełny zakamarków i półpięter budynek przeniósł nas trochę w lata 80-te poprzedniego wieku. Wieloosobowe sale, łóżka piętrowe, łazienki w suterenie sprzyjały integracji, tolerancji i sprawdzały nasze umiejętności organizacji i współpracy. Wyzwaniem okazała się dla wielu konieczność pościelenia łóżka, dopasowania pościeli. A już szczególnym wyzwaniem było sprawne umycie się w sytuacji, gdy koleżanki poczuły potrzebę urządzenia we wspólnej łazience SPA. Na szczęście chłopcy cierpliwie czekali i obyli się bez mycia włosów, suszenia ich i nakładania na twarz maseczek. Całe towarzystwo, za wyjątkiem kilku najbardziej potrzebujących snu osób, zakończyło pełen wrażeń dzień spacerem po plaży i koncertem na misach, który Pani Karolina - terapeutka zaproponowała nam w tak romantycznej scenerii. Po takim wyciszeniu bez problemu zapadliśmy wreszcie w zasłużony sen.

Rano zjedliśmy śniadanie w pobliskiej restauracji i wyruszyliśmy na dalsze zwiedzanie. Gdyńskie Oceanarium pozwoliło nam poczuć, że jesteśmy bardzo blisko morza. Ilość zdjęć niezwykłych ryb wprawiłaby chyba każdego reportera w zachwyt. W dobrym nastroju wybraliśmy się dotknąć piasku i nawet przejść boso brzegiem morza. Posiadająca odpowiednie obuwie i siłę część z nas weszła nawet na Klif Orłowski. Przepiękny widok na Bałtyk zachwyciłby najmniej wrażliwych na piękno przyrody. Słońce postanowiło zarówno tych na Klifie, jak i spacerujących po plaży przenieść w wyobraźni do egzotycznych krajów. Efekty jego działania były widoczne jeszcze parę dni po powrocie.

Żeby efekt wakacyjnego wypoczynku wzmocnić przespacerowaliśmy się jeszcze po sopockim molo. Widoki były przepiękne, ale wiatr sprawiał, że nie spędziliśmy tam za wiele czasu.

Pełni wiatru i słońca, ale głodni pojechaliśmy na obiad. Niestety zaczęło się jednocześnie piątkowe popołudnie w Trójmieście. Oznacza to gigantyczne korki. Zmęczeni wrażeniami i najedzeni byliśmy nawet wdzięczni spokojnej jeździe – większość zapadła w pokrzepiającą drzemkę. Po pewnym czasie kierowcy udało się przedrzeć przez miasto do punktu widokowego "Pachołek" w Oliwie. Dzielnie wdrapaliśmy się na wzgórze i wieżę widokową. Widoki były prawdziwą ucztą dla oczu. Po zejściu przespacerowaliśmy się po Parku Oliwskim. Trafiliśmy tam do romantycznego pałacu, gdzie przesympatyczni gospodarze uraczyli nas wspaniałym deserem. Eleganckie wnętrza, cicha muzyka, piękne otoczenie były miłym akcentem kończącym wycieczkę.

Teraz już zmęczeni, ale pełni wrażeń byliśmy gotowi wrócić do Bydgoszczy. Podróż minęła szybko i w późnych godzinach wieczornych byliśmy na miejscu. Przed szpitalem na dzieci czekały mamy – był to przecież jednocześnie Dzień Matki, a my zdążyliśmy wrócić przed północą.

Jesteśmy ogromnie wdzięczni pracownikom Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko – Pomorskiego oraz Fundacji „Wawel z Rodziną” z Krakowa za pomoc finansową w zorganizowaniu tego wyjazdu. Pyszne słodycze podarowane przez firmę cukierniczą „Wawel” wędrowały z nami po Trójmieście – kosztowaliśmy je podczas każdej przerwy, a także stały się inspiracją do zrobienia wielu pięknych zdjęć.

Opracowanie – Anna Widerkiewicz